Od czego by tutaj zacząć…

Nicolas, inżynier z Francji, którego poznałem ładnych kilka lat temu w Poznaniu, gdzie pracował przy jednym z większych projektów, rok temu pojawił się w Polsce ponownie. Można powiedzieć, że przypadek sprawił, że na siebie wpadliśmy i tak to się zaczęło.

Jak to naprawdę było

O jego ślubie wraz z Anaelle dowiedziałem się podczas rozmowy. Wtedy właśnie padła propozycja, abym został ich fotografem w tym szczególnym dla nich dniu. Na początku pomyślałem, o kurde,  Francja, nikogo z Polski, ba, nawet z angielskim może być problem. Po chwili zachwycony tą propozycją, uśmiechając się do siebie, oczywiście się zgodziłem. Wiedziałem, że to będzie coś!

Ślub miał odbyć się na południu Francji, niedaleko Lyonu, w urokliwym miejscu jakim jest Domaine De Jujurieux, dlatego przybyłem na miejsce kilka dni wcześniej. Miałem chwilę dla siebie, aby poznać tradycję, obyczaje, a także dokładną agendę uroczystości.

Przygotowania zaczęły się w domu Pary Młodej, gdzie Anaelle razem ze swoimi druhnami zapełniły szybko przestrzeń niezbędną do ubioru, czyli całe mieszkanie. Jakieś jedenaście kilometrów dalej Pan Młody z najlepszymi przyjaciółmi, popijając nic innego jak wino musujące, zajadając francuskie przysmaki zaczynał się stresować 🙂

First look odbył się w drodze na uroczystość zaślubin. Był stres, były łzy, emocje i znowu łzy. Wzruszony Nicolas nie mógł oderwać wzroku od przepięknej Anaelle.

W odległości kilku kilometrów od miejsca docelowego zatrzymaliśmy się na krótką mini sesję w opactwie Abbaye Notre-Dame d’Ambronay. Trafiliśmy na przepiękne światło. Kilka klatek z tej sesji można zobaczyć na końcu reportażu.

Ślub po francusku

Ślub humanistyczny odbywał się w części plenerowej. Obfitował w wiele przemówień najbliższych im osób dlatego powodował nadmierną potliwość oczu. 😉 Kolejnymi etapami był koktajl, gdzie można było skosztować lokalnych przysmaków przy muzyce na żywo, część obiadowa, gdzie serwowano wcześniej przygotowaną wołowinę argentyńską (Argentyńczycy grillujący podczas uroczystości to rzadki obrazek)  oraz impreza taneczna, która zaczęła się około północy. Poprzedził ją tradycyjny tort oraz uroczysty toast ze wszystkimi gośćmi.

Chciałoby się tam wrócić…

Podsumowując, uroczystość Anaelle & Nicolasa na pewno zapadnie na długo w pamięci gości. Wzruszające momenty, niesamowici goście, niekończące się rozmowy przy winie, a także szalone tańce na parkiecie na pewno pozostaną na długo zapamiętane. Jednym słowem SZTOS! Merci Anaelle&Nicolas!

Zapraszam do obejrzenia tego cudownego dnia jeszcze raz!